Fisketur Szwecja

#003 O języku norweskim, Szwecji i ciężkiej pracy z Agnieszką z Fisketur Szwecja

 

“Każdy ma jakiś akcent, u każdego słychać jakieś tam naleciałości. I są osoby które rozumie się lepiej, a są osoby które rozumie się gorzej niezależnie od tego skąd pochodzą, jaki mają akcent czy dialekt. Czasami po prostu tak jest, że kogoś lepiej rozumiemy, a kogoś rozumiemy gorzej”

Agnieszka Rams od kilku lat mieszka w Szwecji, jest kobietą pełną energii i dąży wytrwale do postawionych sobie celów. Z zawodu fizjoterapeutka, po godzinach Youtuberka (link do kanału YT), która lubi łowić ryby. Dziewczyna pełna pomysłów, nauczona ciężkiej pracy i nieustannej edukacji.

Agnieszkę poznałam poprzez jej profil na Instagramie – Fisketur Szwecja.  W tym odcinku rozmawiamy głównie o nauce języków, norweskiego i szwedzkiego. Obydwie mamy doświadczenie w tych językach, pracy w Norge oraz życiu w Szwecji.

Nie jest to klasyczny poradnik  typu “jak odnieść sukces za granicą”. Dzielimy się swoimi doświadczeniami, opowiadamy jak wyglądała nasza droga do nauki języka i zrozumienia Skandynawów.

Rozmowa przebiega w bardzo luźnej atmosferze, ale są w niej również pewne mądre i pocieszające słowa. Dla wszystkich tych, którzy planują wyjazd za granicę, ale również dla tych, którzy próbują odnaleźć się na emigracji. Dla tych, którzy mają własne doświadczenia ze Skandynawią.

“Chciałam powiedzieć wszystkim osobom, które planują przeprowadzkę tutaj na północ, czy do Szwecji czy do Norwegii i mają pewne obawy.  To jest absolutnie normalne, że będziecie się stresować, że będziecie się bać i na pewno początki nie będą łatwe, ale można sobie ułożyć życie. Można znaleźć naprawdę fajnych ludzi i mam nadzieję, że Wam się te plany ułożą.  Pamiętajcie, że wszyscy przez to chodziliśmy i nie jesteście sami”

Wysłuchaj i podziel się koniecznie swoimi doświadczeniami i przemyśleniami. Możesz zrobić to tu, albo na moim Instagramie, bądź Facebooku.

2 Comments

  1. Margo Permalink

    Super podcast. Szczerze mówiąc podziwiam i Ciebie i moją Tyśke za to uczenie się języka kraju w którym żyjecie. Ona w Holandii uczyła się holenderskiego a potem już wiedząc, że wyjadą do Norwegii, zaczęła się uczyć norweskiego. Royowi to przychodzi bardzo łatwo, Patrycja wkłada większy wysiłek ale też daje radę. Natomiast Siemowi przychodzi to poprostu świetnie. Z tatą rozmawia po holendersku, z mamą po polsku a w przedszkolu uczy się norweskiego. Świetny dzieciak. Pozdrawiam.:)

    Reply
    1. Permalink

      Tak na dłuższą metę jest łatwiej i lepiej – pod wieloma względami. Każdy ma inne predyspozycje, ale pracę trzeba jakąś zawsze włożyć i przede wszystkim chcieć.

      Reply

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *